Albert Rudé przed meczem z Resovią: - Spodziewamy się bardzo trudnego meczu

Jeszcze kibice Wisły nie zdążyli "ochłonąć" po meczu ligowym w Pruszkowie, a czeka nas kolejny, w którym "Biała Gwiazda" zmierzy się w Rzeszowie z tamtejszą Resovią. Oto co na konferencji przed tym spotkaniem mówił opiekun zespołu z ulicy Reymonta - Albert Rudé.
Mecze ze Zniczem Pruszków i Resovią dzielą cztery dni. Chciałbym zapytać tak trochę o "kuchnię". Jak wyglądają przygotowania, przy tak krótkiej przerwie pomiędzy dwoma spotkaniami? Co robiliście w sobotę, niedzielę oraz co będziecie robić dzisiaj?
Albert Rudé: - Jesteśmy bardzo skupieni na regeneracji. To jedyna rzecz, którą możemy robić, kiedy masz bardzo napięty terminarz. Musisz doskonalić swoje procesy pod względem regeneracji.
Chciałem zapytać o dwójkę zawodników, którzy mieli kluczowe znaczenie dla wygranej w Pruszkowie, czyli o Davida Junkę i Michała Żyro. Dali drużynie duży impuls po przerwie. Czy tym występem, tą dobrą połową, zbliżyli się do podstawowego składu, czy za wcześnie w ich przypadku o takie spekulacje?
- Zgadzam się, że ci dwaj gracze wywarli bardzo pozytywny wpływ i bardzo się cieszę, że zawodnicy rezerwowi tak bardzo pomagają drużynie. Szczególnie cieszę się, że byli to David i Michał, ponieważ mieli wiele problemów w okresie przygotowawczym z powodu kontuzji, a teraz mają dobry moment, a drużyna wiele od nich zyskuje. Ostatnio byli kluczowym elementem naszego "come backu".
Nie może zagrać Alan Uryga z powodu kartek. Czy to coś zmienia w koncepcji gry, czy po prostu "jeden do jeden" jego miejsce zajmie Igor Łasicki, a plan na mecz będzie taki sam, jak gdyby Alan mógł grać?
- Zastąpimy nieobecność Alana. Mamy trzy opcje. Mamy Igora Łasickiego, Eneko Satrústegui i Mariusza Kutwę. Jeden z tych trzech zawodników otrzyma miejsce w wyjściowym składzie.
Czy ktoś ze sztabu oglądał mecz Resovii w Tychach?
- Nie oglądaliśmy meczu na żywo. Analizowaliśmy to na wideo.
Resovia zagrała w Tychach bardzo dobry mecz. Szczególnie mógł się podobać wysoki odbiór, a po przejęciach piłki na 30-40 metrze kreowali dużo sytuacji. Nie wyglądali jak zespół, który rozpaczliwie broni się przed spadkiem. Czy będzie pan uczulał swoich zawodników na ten element gry? Bo wy wyprowadzacie często piłkę od bramki, a widać, że zespół z Rzeszowa jest niezły w tym elemencie gry. Potrafi odebrać wysoko piłkę i szybko wykreować sytuacje.
- Myślę, że w końcowej części sezonu zespoły walczące o utrzymanie są najbardziej niebezpieczne. Starają się znaleźć rozwiązania, aby zmienić swoją sytuację i to właśnie robi nasz następny przeciwnik. Zazwyczaj grają z pięcioma obrońcami, teraz grali z czwórką, więc mogą być bardziej agresywni w pressingu i bardziej bezpośredni w grze z piłką. Spodziewamy się bardzo trudnego meczu.
Jeśli rozmawiamy o tych drużynach, które bronią się przed spadkiem, to chciałbym zapytać, czy ta pierwsza połowa w Pruszkowie była dla drużyny, dla zawodników wystarczającą lekcją, żeby "dojechać" już od pierwszej minuty na kolejne spotkanie i żeby to się nie powtórzyło? Żeby z Resovią od pierwszej minuty zagrać tak, jak po przerwie w Pruszkowie?
- Uważam, że to była podwójna lekcja. Musimy być fair i wyciągnąć różne wnioski z obydwu połów. Pierwsza to nasze nietypowe błędy, które miały miejsce w pierwszych 20 minutach. Druga to powrót. To jak drużyna była w stanie wrócić, strzelić trzy gole, grać z dużą odwagą, wysoko, a przy tym nie tracić żadnego kontrataku. Grać 75 metrów od własnej bramki, mając wiele szans i w końcu zdobywając trzy punkty, które z perspektywy pierwszej połowy były bardzo odległe. Musimy wyciągnąć wnioski z obu połów i na tych wnioskach rozwijać się.
W tym roku zagraliście tylko jeden mecz na "zero z tyłu", bez straty gola. Jak to poprawić, żeby być bardziej skutecznym w grze obronnej? Wiadomo, że siła ofensywna Wisły jest taka, że przeważnie coś strzelacie, natomiast jeżeli uda się zachować czyste konto, to szanse na wygraną będą rosły.
- Gramy bardzo ofensywnie, zarówno z piłką, jak i bez niej. To daje nam wiele szans na zdobycie goli i zazwyczaj zdobywamy bramki. Naszą dużą przestrzenią do poprawy jest faza obronna. Kiedy mówię o fazie obronnej, nie mam na myśli środkowych obrońców, bramkarza, bocznych obrońców. Mam na myśli całą drużynę, ponieważ dla nas pierwszym obrońcą jest napastnik. Jesteśmy świadomi naszych mankamentów. Chcemy to poprawić. Poświęcamy wiele godzin na treningach skupiając się na części obronnej.
Na konferencji po spotkaniu w Pruszkowie powiedział pan, że pierwsza połowa była w wykonaniu Wisły "katastrofą". Nie potrafił pan jednak odpowiedzieć na pytanie na tamten moment, dlaczego tak to wyglądało? Przeanalizował pan już zapewne ten mecz. Co tam nie zagrało? Dlaczego Wisła Kraków tak wyglądała w pierwszej połowie?
- Od momentu, kiedy powiedziałem, że jeszcze nie mam odpowiedzi czemu pierwsza połowa wyglądała tak jak wyglądała, wiedziałem, że to pytanie padnie na tej konferencji prasowej. Teraz jestem gotowy, aby na nie odpowiedzieć. Drużyna grała dobrze. Drużyna rozegrała niesamowity mecz. Mieliśmy około 80 procent posiadania piłki, wiele szans, nie pozwalając na niemal żadne kontrataki. Graliśmy bardzo daleko od naszej bramki. Drużyna grała dobrze i drużyna walczyła o każdą piłkę zarówno w ataku, jak i w obronie. Na drugim biegunie są jednak nietypowe błędy, które popełniliśmy w pierwszych 20 minutach. Przegrywaliśmy po nich 0-2, więc obraz naszej gry, pomimo grania dobrze, pomimo walki, nie był właściwy. Pierwsza połowa to była katastrofa! Jedynym wyjaśnieniem tego rodzaju nietypowych błędów jest emocjonalne zmęczenie zawodników. Grają co trzy dni, dając z siebie wszystko w każdym meczu, są pod dużą presją. My także ich motywujemy, aby dobrze się prezentowali. Dzieje się wiele rzeczy i czasami odcinają się w kluczowych momentach. Jeśli rywal potrafi wykorzystać te błędy, to kończy się to tak jak w Pruszkowie i przegrywasz do przerwy 0-2. Aby uniknąć tego rodzaju rzeczy, musimy dokonać dwóch ważnych ruchów. Pierwszy to doskonalenie naszych strategii regeneracji zawodników. Drugi i najważniejszy to zarządzanie minutami zawodników. Na tym teraz się skupiamy i postaramy się jak najbardziej pomóc zawodnikom w radzeniu sobie z tym zmęczeniem.
Chciałbym jeszcze zapytać o Bartosza Jarocha. Pauzował za kartki w meczach z Wisłą Płocki i ze Zniczem Pruszków. Jak wyglądał na treningach? Jaka jest jego forma?
- Wygląda dobrze na treningach, a teraz musimy ocenić, kto będzie w pierwszej jedenastce, kto będzie w kadrze. Mamy ostatni trening dzisiaj po południu i po nim zdecydujemy, kto pojedzie z drużyną.
I jeszcze chciałbym dopytać o Billego Omraniego i Jakuba Krzyżanowskiego, którzy ostatnio nie znaleźli się w kadrze meczowej. Biorąc pod uwagę, że też nie znaleźli się w raporcie medycznym, czy to oznacza, że po prostu na obecny moment przegrywają rywalizację z tymi piłkarzami, którzy są na ławce, czy nie są w 100% gotowi do gry?
- Krzyżanowski nie był na liście kontuzjowanych, ale chcieliśmy potencjalnemu urazowi zapobiec, ponieważ miał pewne dolegliwości. W przypadku Omraniego, przy powrocie po kontuzji Rodado, przy powrocie Alfaro i Gogóła, to ta rywalizacja jest wysoka. W tym momencie inni zawodnicy zasługują bardziej niż on, aby być w kadrze.
KK
Tagi:
Zobacz także:
- « Sytuacja kadrowa Wisły przed meczem z Resovią
- « Powołania wiślaków do ampfutbolowej kadry Polski
- « David Juncà najlepszym wiślakiem w meczu ze Zniczem
- « Podsumowanie 28. kolejki Fortuna I Ligi
- Informacja na temat transportu zorganizowanego na finał Pucharu Polski »
- Kulisy meczu: Znicz Pruszków - Wisła Kraków »
- Zapowiedź 29. kolejki Fortuna I Ligi »
- Cel może być tylko jeden. Wisła gra dziś z Resovią »
Najczęściej czytane w ostatnim tygodniu:
- « Raport medyczny: Ángel Rodado
- « Podsumowanie 25. kolejki Betclic I Ligi
- « Bez kompleksów, ale i bez trofeum. Jagiellonia - Wisła 1-0
- « Sytuacja kadrowa Wisły przed meczem o Superpuchar Polski
- « Wisła gra o Superpuchar! Zapraszamy na relację tekstową live!
- « Jarosław Królewski: - Kibice potrafią wspierać tę drużynę