Mateusz Lis: - Można się delikatnie uśmiechnąć

- W tej pierwszej sytuacji miałem odczucie, że nie zdążyłem do piłki, ale schowałem ręce i z mojej strony nie było kontaktu z przeciwnikiem. To ja poczułem kopnięcie w twarz i może nie byłem pewny w stu procentach, że nie będzie rzutu karnego, ale bardziej byłem na nie, niż na tak - mówił o sytuacji z końcówki pierwszej połowy bohater derbów Krakowa, Mateusz Lis, czyli o tej, po której najpierw sędzia Bartosz Frankowski wskazał na jedenastkę dla "Pasów", a potem i po analizie wideo, jednak ją odwołał.
W drugiej połowie "jedenastkę" za zagranie ręką Macieja Sadloka Frankowski już podyktował, ale Lis odbił strzał Segiu Hanki. Stąd też pytanie o to, czy przed spotkaniem bramkarz Wisły analizuje strzelców takich stałych fragmentów gry w zespołach rywali.
- Analizujemy strzelców rzutów karnych, dostajemy materiał wideo od trenera bramkarzy, który przygotowuje nam potencjalnych strzelców i ciekawostka, że w tym meczu analizowaliśmy Álvareza. Myśleliśmy, że to on podejdzie do "jedenastki", ale podszedł inny zawodnik. Podjąłem decyzje, że pójdę w prawą stronę, a Álvareza chciałem dłużej wyczekać, bo inaczej strzela te karne. Cieszę się, że udało się obronić w tak ważnym meczu i w tak ciężkim momencie dla nas - przyznał Lis.
- Wiedzieliśmy jak gra Cracovia i jak to będzie z ich strony wyglądało. My mieliśmy swój plan na ten mecz, ale nie ustrzegliśmy się błędów. A to co najbardziej boli to jest to, że nie potrafimy strzelać bramek. Tego nam najbardziej brakuje. Jednocześnie bardzo się cieszymy, że udało się zachować czyste konto, bo też tego w poprzednich meczach nam brakowało. Po tych czterech porażkach z rzędu bardzo chcieliśmy się zrewanżować i odpłacić kibicom, bo był to bardzo słaby czas dla nas. Dziś chcieliśmy za wszelką cenę wygrać, zakończyć ten mecz zwycięstwem, aby wspiąć się do góry w tabeli, ale myślę, że można się delikatnie uśmiechnąć po tym ciężkim tygodniu i po tym meczu, który zakończył się remisem - dodał bramkarz zespołu "Białej Gwiazdy".
Na zakończenie Lis został zapytany o to, jakie wymagania stawia mu trener Peter Hyballa.
- Muszę przyznać, że za trenera Hyballi rozwinąłem się w niektórych aspektach, czuję to po sobie. Wymaga ode mnie, żebym więcej współpracował z drużyną, był cały czas z nimi w niektórych sytuacjach - był jak zawodnik z pola, rozgrywając piłkę dalej od bramki. Dziś był taki mecz, wiadomo prestiżowy i po ciężkim naszym tygodniu, gdzie ta presja była duża, więc postawiliśmy na proste środki, gry długą piłką, ale tak też trzeba czasami grać. Trener powtarza, że nie można się wstydzić zagrania długą piłką, bo czasami jest to lepsze rozwiązanie, niż gra tiki-taką we własnym polu karnym. Na pewno myślę, że rola trenera miała duży wpływ na to, że niektóre aspekty poszły do góry - zakończył wiślak.
Źródło: Canal+ Sport
Foto: Wisła Kraków SA
Redakcja
Tagi:
Zobacz także:
- « Peter Hyballa: - Cenny punkt w walce o utrzymanie
- « Michał Probierz: - Nie jesteśmy zadowoleni, bo chcieliśmy tutaj wygrać
- « Oceń grę wiślaków (i nie tylko) w meczu z Cracovią
- « Jaki sezon, takie derby... Wisła - Cracovia 0-0
- Statystyki meczu: Wisła - Cracovia »
- Komplet zwycięstw wiślackich ampfutbolistów! »
- CLJ: Korona Kielce - Wisła Kraków 3-1 »
- Fotogaleria z meczu: Wisła - Cracovia »
Najczęściej czytane w ostatnim tygodniu:
- « Podsumowanie 25. kolejki Betclic I Ligi
- « Bez kompleksów, ale i bez trofeum. Jagiellonia - Wisła 1-0
- « Najważniejsze są punkty. Warta - Wisła 0-1
- « Sytuacja kadrowa Wisły przed meczem o Superpuchar Polski
- « Podsumowanie 26. kolejki Betclic I Ligi
- « Wisła gra z Wartą! Zapraszamy na relację tekstową live!