@zpbeer
Mówisz jakby wszystkie
transfery były klapą...
cóż bardzo
"zręcznie"
podałeś nazwiska
piłkarzy, którzy nie
stanowią obecnie o sile
Wisły, zapominając
jednocześnie o tych,
którzy ciągną grę
drużyny (w tym samym
czasie sprowadzono także
Gonzalesa (gdy był
zdrowy był podstawowym
stoperem), Wasilewskiego
(obecnie podstawowy
stoper), Arsenicia
(obecnie podstawowy
stoper, wcześniej
podstawowy prawy
obrońca), Carlitosa
(największy tu udział
Kiko, ale bez aprobaty i
przyklepania Junco nic z
tego by nie wyszło),
Bashę (kluczowy środkowy
pomocnik w Wiśle, to
dzięki niemu transfer
Mączyńskiego spłynął po
nas bezboleśnie i nikt
już nie rozpamiętuje go
jako tragedii), Lloncha
(kluczowy środkowy
pomocnik w Wiśle),
Veleza (tu jest pewien
zgrzyt w postaci długiej
kontuzji, ale gdy był
zdrowy, to on trzymał w
ryzach Wiślacki środek
pola). Smiem twierdzić,
że wcześniej na tyle
udanych transferów
potrzeba było nie 2
okienek (w tylu
okienkach ich
sprowadzono, ostatniego
nie liczę, bo na to
jeszcze za wcześnie,
zresztą jeszcze się nie
skończyło), a co
najmniej 5 (a przecież
często zdarzały się
takie, w których nie
sprowadzono ani jednego
wartościowego
zawodnika)). A to, że
któreś transfery nie
wypalą to oczywistość i
norma. Piłka to złożony
sport (wbrew pozorom),
kluby to skomplikowane
organizmy, a piłkarz to
człowiek jak każdy inny.
Jak wszystko się zgra,
to transfer wypali, jak
czegoś zabraknie, to
transfer nie wypali, bez
względu na to jakie
konkretnie umiejętności
ma dany zawodnik (ot
kilka przykładów: Owen,
nie wiem czy go
kojarzysz, swego czasu
najlepszy angielski
snajper, legenda
Liverpoolu...
umiejętności miał
bezsprzecznie, ale w
Realu był niewypałem.
Następny: Szewczenko...
najlepszy snajper Serie
A (u szczytu potęgi
tamtejszej ligi) i
posiadacz rekordów Ligi
Mistrzów, a w Chelsea
niewypał). Pamiętajmy
też, że im mniej
pieniędzy w kasie, tym
większe
prawdopodobieństwo
niewypału, a mniejsza
szansa na sukces (w
końcu każdy najlepszych
stara się zatrzymać, a
przynajmniej na nich
zarobić i niełatwo jest
za darmo znaleźć
zawodnika wartościowego,
który jeszcze wpasuje
się w ligę, drużynę i
podpasuje do trenera). A
co do tych, których
chcesz odstrzelić w
najbliższej przyszłości
(Cuesta, Halilović,
Kolar, Balaniuk, Kostal.
Kolejni, ale to za pół
roku to Palcić i
Mitrović)... no po
kolei: 1. Cuesta.
Obecnie Buchalik gra
bardzo dobrze i nie ma
do niego zastrzeżeń,
tymczasem gdy grał
Cuesta to zbierał raczej
słabe opinie, choć było
też kilka pochwał. Być
może rzeczywiście będzie
zwolniony. 2. Halilović.
Dość długo zajmuje mu
dojście do gry na
oczekiwanym poziomie,
jednak idzie mu coraz
lepiej (patrz dwie
ostatnie zmiany).
Pamiętaj, że to zawodnik
techniczny, pasujący do
gry kombinacyjnej po
ziemi, wcześniej taktyka
idealnie uwidaczniała
jego braki (gdyby ich
nie miał grałby w Realu
czy innej Barcelonie,
nie w Wiśle),
jednocześnie koncertowo
marnując atuty. Druga
sprawa, to fakt, że
kibice upatrzyli w nim
następcę Brleka.
Oczekiwano wręcz kalki
Petara, a mimo to się
różnią. Choć pod jednym
względem są bardzo
podobni: obaj wolno się
rozpędzają w nowym
klubie i Tibor - tak jak
wcześniej Petar -
przejawia już stałą
tendencję wzrostową. 3.
Kolar. Młody zawodnik,
ma możliwości, ale nie
wiem czy zauważyłeś, że
w ich zademonstrowaniu
przeszkodziły mu 2
kontuzje (co jedną
wyleczył, to w sparingu
ze Śląskiem załatwili mu
drugą i to w bardzo
brutalny sposób). 4.
Bałaniuk i Kostal. Tu
traktuję ich zbiorczo.
Bardzo młodzi zawodnicy,
którzy niby coś tam
dostali minut na boisku,
ale też mają czas by się
rozwijać. W ich wypadku
(tak jak zresztą Kolara)
trzeba oceniać ich
potencjał (a ten
niewątpliwie posiadają
obaj), niż obecną
wartość na boisku.
Zresztą to też pokazali
w sparingach, więc teraz
trzeba czasu na ich
rozwój, by ze sparingów
przenieśli to na mecze o
stawkę. 5. Palcić i
Mitrović Tych też
rozpatruję wspólnie:
Palcić nie zagrał
jeszcze żadnego
spotkania w Wiśle,
trudno więc oceniać go
jako niewypał,
jednocześnie za nami
dopiero 2 kolejki i
zdąży jeszcze wywalczyć
minuty na boisku.
Mitrović zagrał całe 2
spotkania, nic dziwnego
że jeszcze nie
"wgryzł" się w
drużynę. W grze
defensywnej daje radę, w
ofensywie nie daje
nic... cholera, przecież
to kopia słów padających
pod adresem Lloncha i
Bashy po ich pierwszych
spotkaniach w Wiśle. To
chyba zamyka sprawę. Z
pewnością któryś z tych
wymienionych przez
Ciebie zawodników
ostatecznie się nie
sprawdzi i zostanie
odstrzelony jako zupełny
niewypał. Jednak któryś
może jeszcze odpalić (a
przecież już są ku temu
przesłanki), więc to co
i jak piszesz jest tylko
mąceniem.
44
-8
Post dodano: 22 lutego 2018 r., o godzinie: 14:36.
Ocena postu: 36.
IP: 83.238.167.111