Wazelina? Towar deficytowy w Warszawie
Wielu kibiców było mocno na nas oburzonych, gdy niespełna dwa tygodnie temu, a dokładniej tuż przed podpisaniem kontraktu przez Carlosa Lópeza z Legią Warszawa, pisaliśmy że Hiszpan "zakochał się w Warszawie". Po wywiadach, jakich mocno do niedawna popularny pod Wawelem Carlitos udzielił warszawskim mediom, oburzenie krakowskich kibiców mogło zostać już skierowane wydaje się we właściwą stronę. Tym bardziej, że sam zainteresowany wykupił chyba cały warszawski zapas wazeliny. I dziś kibice bardziej od oburzenia, mogą patrzeć na niego z politowaniem.
Oczywiście w tym miejscu trzeba powiedzieć i podkreślić, że wielce szanujemy to, co w poprzednim sezonie zrobił dla Wisły ten zawodnik. Strzelane bramki, asysty, piękne akcje... Było tego wiele i nie bez powodu zaskarbił on sobie serca wiślackich kibiców. Pytanie wydaje się jednak zasadne, gdzie byłby dziś Carlitos, gdyby z hiszpańskiej prowincji ręki do niego nie wyciągnęła Wisła? Tym bardziej robi się więc wielu z nas przykro, gdy czyta się to, co zawodnik mówi teraz. Rozdział "krakowski" w swojej karierze ma już jednak zamknięty. "Warszawski" otworzył bardziej śmiesznie, niż poważnie - o czym poniżej.
Bynajmniej także bez odnoszenia się do takich, a nie innych decyzji transferowych, ale przenosiny Carlitosa, to nie pierwszy przykład, gdy piłkarz swoją postawą potrafi wymusić na działaczach zmianę klubu. Nawet jeśli Ci woleliby takiego transferu nie przeprowadzać. Podobną sytuację całkiem niedawno, bo przed rokiem, przeżywano zresztą także w Warszawie, gdy odchodził z Legii Vadis Odjidja-Ofoe. W Wiśle przeżyliśmy to natomiast już dwukrotnie, na przełomie ostatnich dwóch letnich okresów transferowych. Najpierw przy okazji transferu Krzysztofa "nigdy nie zagram w Legii" Mączyńskiego, a teraz gdy w tym samym kierunku podążył Carlos "fotomontaż" López.
I właśnie tenże "fotomontaż" jest dziś obiektem największych kpin, jeśli chodzi o Carlitosa. Na jednym z wiślackich tweetupów Hiszpan pozował wraz z kibicami do zdjęć, wyraźnie pokazując odwróconą "elkę". Teraz zaś o to zapytany, wyraźnie się oburzył i zwalił wszystko na "złych kibiców", którzy to mieli zmontować takie jego zachowanie. Niestety nie pierwszy raz okazało się, że kłamstwo ma krótki nogi i obnażyło dwulicowość Carlitosa. Oczywiście zawodnik może iść w zaparte i lepiej dla jego nowych pracodawców oraz kibiców byłoby, aby zamiast kłamać, pokazywał swoje nowe oddanie do barw klubowych na boisku, ale to już jakby nie jest problem kibiców w Krakowie.
A Ci w Warszawie? Nie pozostaje im nic innego, jak przełknąć kłamstwa zawodnika, przynajmniej do czasu, aż znów okaże się, że "zakochał się" w jakimś innym klubie, co może się niestety stać. Wprawdzie na dziś Carlitos o mało co nie próbuje przekonać, że w dzieciństwie "spał w piżamce z elką", a w swoim pokoju miał plakat z powiedzmy Marcinem Mięcielem, ale kto wie, czy przy okazji europejskich wojaży ze swoim nowym klubem, nie spodoba mu się jakieś inne miasto i jakiś inny stadion? A także jakieś inne pieniądze...
PS. Wciąż przynajmniej piszący te słowa czeka też na to, aż piłkarz Mączyński - mimo swoich deklaracji sprzed roku - jednak zagra kiedyś w Cracovii.
Redakcja
Tagi:
Zobacz także:
- « Umowa na użytkowanie stadionu dopiero we wtorek
- « Z Lechem w niedzielę
- « Wisła znów zarobi na transferze Marcelo?
- « Plakaty #ReymonTTa22 dostępne online
- Stadionowa umowa wciąż czeka... Finał w środę? »
- Iván González piłkarzem Recreativo de Huelva »
- Maciej Śliwa w kadrze Wisły »
- Wisła zapłaciła miastu za sobotni mecz »
Najczęściej czytane w ostatnim tygodniu:
- « Raport medyczny: Ángel Rodado
- « Podsumowanie 25. kolejki Betclic I Ligi
- « Skromna wygrana z beniaminkiem. Wisła - Kotwica 2-1
- « Bez kompleksów, ale i bez trofeum. Jagiellonia - Wisła 1-0
- « Sytuacja kadrowa Wisły przed meczem o Superpuchar Polski
- « Wisła gra z Kotwicą Kołobrzeg! Zapraszamy na relację tekstową live!