Albert Rudé przed meczem z Piastem: - Gramy o nasze marzenie

Przed piłkarzami krakowskiej Wisły ogromna szansa na awans do finału Pucharu Polski, ale aby tak się stało - muszą w środę, 3 kwietnia, pokonać na własnym stadionie ekstraklasowy zespół Piasta Gliwice. Oto co przed tą jakże ważną dla obydwu ekip potyczką powiedział trener zespołu "Białej Gwiazdy" - Albert Rudé.
Czy widzi pan w szatni zespół, który chce się zrehabilitować za bardzo słaby występ w Głogowie? Czy może pan wskazać co od strony sportowej nie funkcjonowało najbardziej w tym spotkaniu?
Albert Rudé: - Przeanalizowaliśmy dokładnie ten mecz. To minimum, co musisz zrobić po tym, co zrobiliśmy w Głogowie. Zrozumieliśmy pewne rzeczy. Pierwsza z nich: być może drużyna wykonywała każdą akcję nieświadomie nie na 100%. Myśląc sobie, mogę oszczędzić trochę energii na puchar i to będzie wystarczające, da nam zwycięstwo. Okazało się, że tak nie było. Paradoksalnie strzelony gol nam przeszkodził - nie graliśmy na 100%, a prowadziliśmy do przerwy. W pierwszych 20 minutach drugiej połowy pokazali nam, że w tej lidze, jeśli nie wykonujesz każdej akcji na 100% swojej możliwości, przegrywasz. To proste. Więc powodem dla takiego stanu rzeczy było zbyt małe zaangażowanie. Powodem był brak gotowości psychicznej i emocjonalnej do rywalizacji na 100%. Jeśli nie masz tej konkurencyjności, która dla mnie jest podstawą, nie możesz niczego zbudować. Więc nie ma to nic wspólnego z terminami piłkarskimi. Jeśli nie rywalizujesz, to sprawy piłkarskie się nie liczą. Nie możesz próbować wygrać meczu z nastawieniem, jaki mieliśmy przeciwko Chrobremu.
Wisła tylko jeden raz zanotowała serię trzech wygranych z rzędu. Jeśli to się nie zmieni, to będzie trudno o awans do Ekstraklasy. Skąd biorą się wahania formy, że nie ma regularności?
- Ta analiza jest niezwykle interesująca. Przeprowadziliśmy podobne badania, uwzględniając liczbę kolejnych zwycięstw, porażek, zwycięstw na wyjeździe oraz punktów straconych u siebie. Wyraźnie widać, że Wisła nie utrzymuje stałej formy. Wcześniej przypuszczałem, że jest to wynikiem pewnych czynników psychicznych i emocjonalnych. Posiadamy zdolnych zawodników, a kibice regularnie wspierają nas przy pełnych trybunach. Budżet również jest wystarczający, aby podnieść jakość gry i osiągnąć nasze cele. Pytanie, które sobie zadajemy, jest identyczne jak to, które stawiają sobie kluby, na przykład Deportivo La Coruña w Hiszpanii, czy Sunderland w Wielkiej Brytanii, które mają podobne warunki, ale nie osiągają awansu. Po kilku tygodniach tutaj mogę stwierdzić, że kluczem jest mentalność. Musimy nad tym pracować krok po kroku, zdobywając doświadczenie. Ostatni mecz w Głogowie stanowił dla nas poważne wyzwanie. Jeśli uda nam się je pokonać, będziemy mieć pewne szanse. Jeśli nie, szczerze mówiąc sytuacja będzie bardzo trudna.
Po mecz w Rzeszowie mówił pan, że w I połowie nie byliśmy sobą. Po meczu w Gdyni mówił pan, że drużyna nie wyszła na boisko. Teraz w Głogowie, że nie graliśmy na 100%. Problem jest systematyczny i nadal nie udało się go rozwiązać. Dlaczego oni nie grają na 100%? Mnie dziwi, że zawodowy piłkarz nie gra na 100%. Co odpowiedzieli piłkarze, dlaczego nie grali w Głogowie na 100%?
- To coś bardzo istotnego - nasza gra, styl, który prezentujemy, oraz nasze podejście i poziom konkurencyjności. Szczególnie w pierwszej połowie przeciwko Arce, w całym spotkaniu z Chrobrym i w niektórych momentach meczu z Stalą w pierwszym starciu, nasza forma pozostawiała wiele do życzenia, a konkurencyjność była na niskim poziomie. Oczywiście styl gry może być oceniany jako lepszy lub gorszy, zależnie od sposobu patrzenia na piłkę. To kwestia subiektywna. Niemniej jednak, dysponujemy pewnymi danymi, które analizujemy, aby ocenić naszą efektywność i poziom gry. Te dane, na szczęście, możemy zgromadzić po meczach. W każdym pojedynczym spotkaniu, pomimo ostatecznego wyniku, Wisła miała więcej okazji do zwycięstwa, niż jej przeciwnicy, z wyjątkiem ostatniego meczu. Po konferencji prasowej po ostatnim spotkaniu byłem zły, ponieważ miałem wyraźne przekonanie, że tym razem to rywal miał większe szanse na zwycięstwo. Proszę sobie wyobrazić, że pomimo naszych niedociągnięć w konkurencyjności i jakości gry w meczu ze Stalą oraz w pierwszej połowie meczu z Arką, mieliśmy większą szansę na zwycięstwo, niż nasi przeciwnicy. Oczywiście nie było tak w ostatnim meczu. W jego przypadku sytuacja była oczywista. To jest kluczowe - jeśli uda nam się to poprawić, nasze wyniki będą znacznie lepsze. Rozmawiamy z zawodnikami, konsultujemy się z nimi, aby usłyszeć, co mają do powiedzenia. Staramy się im pomóc, ale to wymaga czasu. Wymaga zdobywania różnych doświadczeń, które musimy przejść, uczyć się z nich i stopniowo poprawiać. To trochę jak układanie puzzli. Musimy ułożyć wszystkie kawałki, aby otrzymać ostateczny obraz.
Do tej pory w meczach Pucharu Polski dokonywane były liczne zmiany w wyjściowym składzie. Czy tym razem wystawi pan możliwie najmocniejszy skład?
- Nasz pierwszy skład zawsze jest dla nas najlepszym zestawieniem, biorąc pod uwagę charakterystykę rywala, potrzeby zespołu oraz zarządzanie szatnią. Z pewnością zawsze będziemy korzystać z naszego najlepszego pierwszego składu.
Piast bazuje na innych elementach futbolu niż Widzew. Jakiego meczu się pan spodziewa? Czy pomimo tego, że Piast to zespół z Ekstraklasy, to czy będzie próbował się zamknąć i zagrać z kontrataku?
- Pierwsza sprawa, to półfinał, a półfinały nigdy nie są łatwe. Co do rywala, posiadają dużo jakości zarówno w fazie ofensywnej, jak i defensywnej. Ich ataki są bardzo szybkie, z wieloma zawodnikami w polu karnym - trzema, czterema, pięcioma w "szesnastce". Doskonale wykorzystują również fazy przejściowe, więc należy zwrócić na nie szczególną uwagę. W obronie są agresywni i wysoko pressują, ale jeśli zajdzie taka potrzeba potrafią głęboko bronić swojego pola karnego. Dodatkowo, są niebezpieczni w stałych fragmentach gry. Dlatego właśnie są w półfinale. Zrobiliśmy wielką rzecz przeciwko Widzewowi. Dlaczego więc nie moglibyśmy tego powtórzyć przeciwko Piastowi? Dlaczego nie? Gramy o nasze marzenie, aby dotrzeć do finału. Myślę, że od dwóch dekad Wisła nie zagrała w finale. Czy to prawda? Czy to możliwe? Dwadzieścia lat? To pokazuje, jak trudno jest dostać się do finału. Jesteśmy podekscytowani i pragniemy cieszyć się tym, ale również czujemy odpowiedzialność. To pokazuje, jak trudno jest dotrzeć do finału. Jesteśmy pełni entuzjazmu i będziemy walczyć.
Trener mówi, że potrzeba czasu, aby popracować nad głowami piłkarzy, ale czy tutaj sytuacja nie wymaga jednak jakiegoś wstrząsu nad drużyną, aby tę sytuację szybciej rozwiązać?
- Tak. To jeden z wniosków, które wyciągnęliśmy po rozmowie z drużyną w tym tygodniu. I zgodziliśmy się na kilka bezpośrednich rozwiązań. Dlaczego? Ponieważ wszyscy wiedzą i zgadzają się, że nie może powtórzyć się tak słaby poziom jak ten, który zaprezentowaliśmy w Głogowie.
Wspominał pan, że poza meczem z Chrobrym to Wisła tworzy sobie więcej sytuacji niż rywale, ale gorzej jest z finalizacją. Procentowo Wisła ma niższą celność za pana kadencji niż przeciwnik. Czym to jest spowodowane? Czy nieprzygotowaną pozycją do strzału, czy samym uderzeniem? Czy pracujecie nad tym na treningach?
- To, co wskazują nam liczby nie ma nic wspólnego z żadnymi opiniami - to surowe dane. Z tych samych zasobów korzysta każda drużyna na świecie w profesjonalnej piłce nożnej. Mówią nam, że jesteśmy bliżej wygranej niż nasz rywal. Z wyjątkiem ostatniego meczu. W tym ostatnim spotkaniu Chrobry był bliżej zwycięstwa niż Wisła. Chodzi tutaj o jakość wykończenia akcji, które stwarzamy. Dlatego nasz cały trening, cały nasz model gry, koncentruje się na tym, abyśmy mieli więcej okazji i klarownych sytuacji na połowie przeciwnika i nie dopuszczali do podobnych na własnej połowie. Chciałbym, żeby wszyscy zrozumieli, dlaczego tak wysoko pressujemy. Robimy to, aby utrzymać piłkę z dala od naszej bramki, aby tracić mniej goli. Dlaczego budujemy akcje krótko, zamiast zagrywać długie piłki? Ponieważ rozumiemy, że jeśli wykonasz to prawidłowo, przyciągniesz przeciwników i znajdziesz więcej przestrzeni blisko bramki rywala, co daje ci klarowne szanse na zdobycie gola. Niektóre zespoły próbują bronić się 11 zawodnikami, co stawia przed nami wyzwania. Jednak liczby pokazały nam, że znajdujemy jakieś rozwiązania przeciwko takiej grze. Więc jeśli będziemy trzymać się tej drogi, będziemy bardziej konsekwentni w wykorzystywaniu szans, a co najważniejsze, jeśli naprawdę będziemy konkurencyjni, będziemy na dobrej drodze.
Jak wygląda sytuacja z kontuzją Ángela Rodado? Czy Ángel Baena jest gotowy do gry?
- Sprawa z Ángelem jest skomplikowana. Obecnie staramy się zgromadzić więcej opinii na temat jego kontuzji. Mamy różne opinie od różnych ekspertów. Staramy się zrozumieć, co naprawdę dzieje się w jego przypadku. Następnie ocenimy, jaki jest najlepszy sposób dla niego i dla klubu. Co do Baeny, to będzie on w kadrze na ten mecz.
Jakub Krzyżanowski zagrał przeciętny mecz w Głogowie. Czy ma problem z mentalnością po tym występie, czy też się pozbierał?
- Już z nim rozmawiałem. Jest młody i będzie popełniał błędy. Jeśli korzystasz z młodego zawodnika, wymagasz od niego gry na najwyższym poziomie, a on popełnia błędy, to nie możesz go z tym zostawić, musisz go wspierać. Oczywiście, podejmiemy własne decyzje jako sztab techniczny w tej sytuacji, czy użyć jego, czy też innego zawodnika. Powiedziałem mu, że wszyscy jesteśmy z nim, ja jestem z nim. Pozwalam mu popełniać błędy, ale nie pozwalam mu, jak całej drużynie, na brak rywalizacji lub ukrywanie się po błędzie.
Jutro na trybunach będzie ponad 30 tysięcy kibiców. Czy grał pan kiedyś przy tak licznej publiczności i czego spodziewa się pan po tym meczu, jeśli chodzi o postawę Piasta, czy zagra on ofensywnie, czy defensywnie?
- Myślę, że będzie tu wspaniała atmosfera. Pamiętam grę w półfinale w barażach o awans w Hiszpanii na stadionie Deportivo La Coruña. Było 30 000 widzów. I pomimo że graliśmy na wyjeździe, mogliśmy cieszyć się tego rodzaju atmosferą. Tak jak powiedziałem, mimo wielkiej odpowiedzialności, musimy cieszyć się tym meczem. To konieczność. Spodziewamy się starcia z bardzo dobrą drużyną. Spodziewamy się wyzwania, które wymagać będzie od nas gry na 100%. Ale naprawdę czujemy, że będziemy mieć swoje szanse. Więc znowu zadam to pytanie. Jeśli zrobiliśmy to już raz przeciwko drużynie z Ekstraklasy, Widzewowi, dlaczego nie zrobić tego ponownie przeciwko drużynie Ekstraklasy? Dlaczego nie?
KK
Tagi:
Zobacz także:
- « Sytuacja kadrowa Wisły przed meczem z Piastem
- « Z Podbeskidziem w piątek
- « Bartosz Frankowski sędzią meczu Wisła - Piast
- « W Płocku bez kibiców Wisły
- Rycerze wiosny. Zamiana miejsc na czele »
- Podsumowanie 25. kolejki Fortuna I Ligi »
- Kto zgarnie przepustkę na Narodowy? Dziś Wisła kontra Piast »
- Wisła gra z Piastem Gliwice! Zapraszamy na relację tekstową live! »
Najczęściej czytane w ostatnim tygodniu:
- « Raport medyczny: Ángel Rodado
- « Podsumowanie 25. kolejki Betclic I Ligi
- « Skromna wygrana z beniaminkiem. Wisła - Kotwica 2-1
- « Bez kompleksów, ale i bez trofeum. Jagiellonia - Wisła 1-0
- « Sytuacja kadrowa Wisły przed meczem o Superpuchar Polski
- « Wisła gra z Kotwicą Kołobrzeg! Zapraszamy na relację tekstową live!