Sobota, 20 kwietnia 2024 r.

Mariusz Misiura: - Walczyli jak równy z równym

- Rozpocznę od gratulacji dla trenera i drużyny Wisły Kraków za zwycięstwo w tym spotkaniu. Towarzyszą mi duże wewnętrzne emocje, ponieważ był to mój setny mecz tutaj w Zniczu Pruszków - mówił po meczu Znicza z Wisłą trener zespołu z Pruszkowa, Mariusz Misiura.

- Pamiętam, że na pierwszym spotkaniu z Motorem Lublin było 65 osób, a dzisiaj jest cały stadion. I zamiast przeciwnika z II ligi mamy trzynastokrotnego mistrza Polski, z którym uważam, że w pierwszej połowie udało nam się grać jak równy z równym. W drugiej połowie mogliśmy zobaczyć ogromną jakość i to co mówiłem przed meczem - pomysł trenera na bardzo ofensywną grę. Tak, jak mówiłem przed tym spotkaniem - cieszę się bardzo, że tacy trenerzy pracują u nas w Polsce, bo dzięki temu mamy szansę, żeby się rozwijać, jako nasza polska piłka. Jeszcze raz gratuluję. Chciałem z racji tych stu meczów podziękować prezesowi Sylwiuszowi Mucha-Orlińskiemu, chciałbym podziękować wszystkim członkom zarządu, wszystkim prezesom, którzy przez te trzy lata byli moimi prezesami. Wszystkim działaczom, wszystkim moim kolegom ze sztabu, wszystkim piłkarzom, z którymi przeżywamy piękne chwile. I tak samo im dziękuję za ten wieczór, bo pomimo tego, że przegraliśmy 2-3, to był to uważam bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu. Bardzo dziękuję - powiedział trener Znicza.

Trenera Misiurę zapytano o to, czego zabrakło jego zespołowi, aby wygrać z Wisłą.

- Uważam, że w pierwszej połowie było więcej przestrzeni za naszą linią obrony, bo graliśmy wyżej, a w drugiej połowie uważam, że za szybko wpadaliśmy w pole karne. Nasze "dziewiątki" uważam że momentami miały w pierwszej fazie zamykać podanie do "szóstek" i szukać momentów, żeby zaatakować środkowych obrońców. Uważam, że za często byliśmy skupieni na tylko i wyłącznie na "szóstkach" i pozwalaliśmy środkowym obrońcom wprowadzać bardzo głęboko na 30, 35 metr, zagrywać piłki w boczne, sektory boiska. Wtedy my już musieliśmy wejść do pola karnego. Więc jakby tutaj zaczęliśmy szukać zmian, "dziewiątek", żeby poszukać szybszych ataków środkowych obrońców, żeby nie dać się tak zepchnąć do tak niskiej obrony. No ale trzeba też oddać, tak jak powiedziałem, jakość przeciwnika. Przygotowaliśmy się w tym spotkaniu na różne warianty, jakie występują u przeciwnika, zejścia "szóstek" w boczne sektory boiska, rotację bocznego obrońcy ze skrzydłowym, zejścia niżej Rodado, więc gdyby Państwo pod kątem taktycznym ten mecz rozłożyli na czynniki pierwsze, to uważam, że to był bardzo wysoki poziom tego spotkania, dlatego chwaliłem tutaj trenera, bo jest bardzo mało zespołów w pierwszej lidze, które w ataku pozycyjnym sobie świetnie radzą. Tak jak mówię, cieszę się bardzo, że są takie zespoły w Polsce, bo uważam, że my mamy największy problem z grą w Polsce z atakiem pozycyjnym, a Wisła Kraków pokazuje, że można grać. My jakby się tego cały czas uczymy. Uważam, że też były momenty w tym sezonie, że byliśmy w stanie to pokazać, ale dzisiaj na tle takiego przeciwnika jak Wisła Kraków nie byliśmy w stanie przejść już w drugiej połowie np. do ataku pozycyjnego, więc jakby szukaliśmy gry szybkim atakiem. Nie udało nam się skutecznie, że tak powiem, bronić już pola karnego, nie udało nam się wyjść skutecznie z jakimś kontratakiem, więc rywal wykorzystał swoje sytuacje, strzelił trzy bramki, wygrał 3-2. My musimy jak najszybciej zapomnieć o tym spotkaniu i w środę z Arką Gdynia postawić im się najlepiej, jak potrafimy - dodał.

Kolejne pytanie dotyczyło plotek o tym, że trener Misiura przejąć miałby od nowego sezonu zespół Warty Poznań.

- Tak jak powiedziałem na początku, że jest to moje setne spotkanie tutaj w Zniczu Pruszków i przeżywamy piękne chwile. Ja nie jestem na dzień dzisiejszy upoważniony do powiedzenia, czy skomentowania tej informacji. Ja uważam, że klub Znicz Pruszków znajdzie odpowiedni moment, żeby poinformować jak będzie wyglądała kadra na przyszły sezon. A tak jak mówię, przeżyliśmy tak dużo świetnych momentów, że zostało teraz sześć kolejek do końca i uważam, że to nie jest dzisiaj najlepszy moment, żeby rozmawiać o trenerze Misiurze, tylko musimy rozmawiać o Zniczu Pruszków, bo musimy zrobić wszystko razem, wspólnie, żebyśmy utrzymali ten zespół w pierwszej lidze, żeby w przyszłym sezonie zespół Znicza Pruszków grał w pierwszej lidze, a też proszę mnie zrozumieć, że jak mówię, nie jestem upoważniony do jakiejś informacji udzielania, a nie chciałbym oszukiwać, czy nie chciałbym w jakiś sposób tutaj uciekać od odpowiedzi, bo mówię, mam do Was ogromny szacunek za te wspólne trzy lata, które tutaj razem przeżywamy, więc proszę zrozumieć, że na dzień dzisiejszy nie odpowiem na to pytanie, dobra? - stwierdził szkoleniowiec.

Trenera Znicza zapytano jeszcze o to, czy nie zabrakło w jego drużynie jakości, aby postawić się Wiśle mocniej w drugiej połowie.

- Czy zabrakło nam jakości? Ja będę stał murem za moimi piłkarzami, bo kiedy dwa lata temu, czy dwa i pół roku temu zaczęliśmy współpracę, większość z tych zawodników była rezerwowymi piłkarzami w zespołach pierwszej i drugiej ligi. W tym sezonie awansowaliśmy do pierwszej ligi, wzmocniliśmy się tak naprawdę zawodnikami z drugiej ligi, więc jakby powiem Wam szczerze, że ja dzisiaj mimo tej porażki czuję ogromną dumę, jak się zaprezentowali moi piłkarze na tle tak świetnego rywala. Uważam, że gdybyśmy nie dali się zepchnąć tak szybko na 30-35 metr w drugiej połowie, to być może byłaby większa szansa na pozytywny wynik, ale tak się nie stało, więc jakby co do jakości, uważam, że moi zawodnicy mają tyle jakości, że mogą grać dalej w pierwszej lidze i będę w jakiś sposób w to wierzył i walczył teraz o to, żeby zostali w tej lidze, żebyśmy zostali w tej lidze i nie chciałbym dzisiaj być dla nich jakiś, mówię, rygorystyczny, bo nie zapominajmy, z kim my dzisiaj graliśmy? Graliśmy z Wisłą Kraków, z zespołem, który, ich miejsce jest w Ekstraklasie, zespół chyba, który ma, nie wiem, 10 czy 12-krotnie większy budżet niż my, inne możliwości organizacyjne, finansowe, więc dla mnie dzisiaj byli świetnymi zawodnikami, że na samym starcie się nie poddali, a w jakiś sposób momentami walczyli jak równi z równymi i tą jedną bramką wygrała zasłużenie dzisiaj Wisła Kraków - stwierdził trener Znicza.

Na zakończenie opiekuna zespołu z Pruszkowa zapytano jeszcze o absencję pauzującego za kartki Krystiana Pomorskiego, a więc najlepszego zawodnika Znicza.

- Ogólnie uważam, że my jesteśmy dużą jednością, jako drużyna. To co powiedziałem, moim zdaniem najtrudniej zbudować drużynę, bo my często mówimy - o jest drużyna i takie słowo używamy - "drużyna", a ja uważam, że w tym środowisku i w tych warunkach to jest naprawdę drużyna, bo jakby Państwo zobaczyli na jakim boisku my trenujemy, to ja podejrzewam, że zawodnicy Wisły Kraków by nie wyszli na takie boisko i nie chcieliby na takim trenować. A moi zawodnicy chowają swoje ego głęboko do kieszeni, mają tak w sobie dużo pokory, że mimo takiej wewnętrznej złości wykonują ćwiczenia, czy polecenia, które im, że tak powiem dajemy, dlatego mam do nich ogromny szacunek i jestem dumny z tego jak na razie się prezentujemy w tym sezonie. Musimy zrobić jak najszybciej cztery punkty, żeby nie dopuścić do sytuacji, żeby na jedną, czy dwie kolejki przed końcem zagroziło nam jakieś widmo spadku, dlatego tak jak mówię, musimy od jutra już od treningu się jak najszybciej otrząsnąć, zapomnieć, że ten mecz, ten wieczór był bardzo piękny dla nas w pierwszej połowie i bolesny w drugiej i w środę z Arką Gdynia zrobić wszystko, żeby tutaj zostawić trzy punkty - zakończył szkoleniowiec Znicza.


 Redakcja

Tagi:


Zobacz także:



Najczęściej czytane w ostatnim tygodniu:


Dodaj komentarz:


Nick:

Temat:

Tekst:

UWAGA: Dodając komentarz akceptujesz naszą politykę prywatności » oraz regulamin komentarzy »


2    Komentarze:

slawsmo
trener
Cenię gościa za rzetelną analizę

56            -5
~~~Wislak 1974
Walczyli jak równy z równym....
Szacun. Konkretnie i rzeczowo. Dlatego dostaje szanse w e-sie.

52            -3