Piątek, 12 lipca 2024 r.

Wisła z najwyższą frekwencją w pierwszych meczach I rundy kwalifikacji europejskich pucharów

Jak wyszperał Maciej Kusina z portalu 90minut.pl - kibice krakowskiej Wisły stawili się na stadionie swojej drużyny najliczniej ze wszystkich klubów występujących w inauguracyjnych spotkaniach I rundy kwalifikacyjnej europejskich pucharów sezonu 2024/2025.

I dotyczy to nie tylko meczów kwalifikacji Ligi Europy, ale także Ligi Mistrzów oraz Ligi Konferencji. Zestawienie frekwencyjne znajdziecie poniżej, w nim zresztą - jak widać - Wisła nie miała sobie równych, bo przy Reymonta zasiadło o niemal 8 tysięcy więcej fanów od drugich w tym zestawieniu kibiców kazachskiego Ordabasy.


 Redakcja

Tagi:


Zobacz także:



Najczęściej czytane w ostatnim tygodniu:


Dodaj komentarz:


Nick:

Temat:

Tekst:

UWAGA: Dodając komentarz akceptujesz naszą politykę prywatności » oraz regulamin komentarzy »


10    Komentarze:

~~~Kk1
Głód
Wygłodniali kibice Wisły czekali 12 lat. Szkoda tylko że drużyna kisi się w I lidze

47            -7
~~~pionh
I pomyśleć teraz...
Co by się działo jakby drużyna grała w fazie grupowej z dużo silniejszymi zespołami... W Wiśle drzemie taki potencjał i niestety nie ma mądrych, co mogliby go wykorzystać...

59            -6
~~~XYZ
Kusina
To niech Pan Kusina nie wyciera mordy Wisłą i zacznie robić porządek na swojej pseudostronie 90 min*t.pl, gdzie Wisła jest traktowana jak szm**y przez hejterów z ległej i korupcovii.

54            -5
~~~Sk
Frekwencja
Jak zaczniem rosnąć sportowo, a kiedyś zaczniemy ten stadion będzie za mały.

32            -5
~~~szczebele k
Beka
Już nie mogę się doczekać tych tłumów u pozostałych pucharowiczów ...

19            -4
kazo73
Sponsor
Nie mogę zrozumieć jednej rzeczy , tak liczną widownie nie ma 3/4 ekstraklasy. A nikt nie chcę zainwestować grubej kasy w ten klub .? Czego boi się potencjalny inwestor ? Czy operator stadionu ? Chyba że zarządowi nie jest na rękę nowy właściciel ?

31            -10
~~~Janko Buszewski
Potencjał tkwiący w widowni
Wisly i fanach Jej, rozsianych po całym świecie jest ogromny. W wakacje, w środku tygodnia,na mecz pucharu z zespołem z Kosowa przybywa prawie 25 000 ludzi. To nie gdzie indziej jak tu, przy R22, zaistniał angielski syndrom kibicowania.Tam na jakimś Luton, Hull czy Burnley zawsze wierna widownia w komplecie zapełnia trybuny.Nawet gdy klub zajmuje ostatnie miejsce w tabeli i nic już nie jest w stanie,uratować go przed degradacja.Tam kibicowanie,to taki pewien rodzaj kultury a nawet i religii.Na Wiśle jest podobnie.Zawsze szczyce się tym wśród kumpli- kibiców lub kolegow-byłych piłkarzy z innych miast,ze nawet jeśli gramy piach a poziom wola o pomstę do nieba, ZAWSZE znajduje się duże lub bardzo duże grono ludzi, chcących w tym uczestniczyć.Klniemy potem,psioczymy,złościmy się i .....wracamy.Sam, po blamażu z Termaliką grzmialem,ze moja noga prędko tu nie postanie a wczoraj wyszedlem że świętej ziemi ok północy.Ciezka choroba :)

27            -3
~~~TK
@kazo73
Ogólnie w polsce nikt nie chce inwestować w kluby bo w nich za duzo do powiedzenia maja patusy których słabe państwo nie potrafi wyeliminować ze społeczeństwa.

26            -5
~~~fabio
Janko
Dokładnie ciężka choroba uzależniająca od całej tej otoczki związanej z Wisłą

9            -3
~~~Janko Buszewski
Są ME ,kapitalne mecze
gdzie można nacieszyć oko,dobrą grą,techniką,zmysłem piłkarskim,trenerskim etc.Na placu Kross,Carvajal,Mekambe czy Cristiano a człowiek od kilku dni w głowie miał tylko jedno "Wisła- Llapi" i "Wisła- Llapi". Jakby to był mecz o tytuł mistrza a przecież każdy z nas wiedzial, że to tylko nasza nędzna ostatnio Wisła i nikomu nieznany klub z maleńkiego Kosowa.Gdzie tu poziom z meczów Hiszpanii, Francji czy Holandii!? A mimo wszystko serce mocniej bije przy tej naszej Wisełce.Bo czym innym jest mecz w tv i piękne, ale mimo wszystko, tylko wrażenia artystyczne a czym innym, mecz na żywo i doping dla swojej ukochanej drużyny.Majac lat 6,7,10 czasem 12, z pomocą taty,wujka,brata,kuzyna docierasz na stadion,łykasz magię tego miejsca ( choćby to był stadion klubu z 2 czy 3 ligi ) ,chloniesz atmosferę,czujesz doping.Sam chcesz klaskać,śpiewać,dopingow ać mimo że nie znasz przyśpiewek.Najpierw improwizujesz, po którymś kolejnym meczu już czujesz czaczę i robisz to z innymi,po golu dla swoich padasz w ramiona obcych sobie ludzi,po stracie bramki lub kiksie przy setce krzyczysz z innymi "ja pier...olę" ,żyjesz tym światem przez to swoje kibicowskie 90 minut.Czasem wracasz lekki jak ptak ,czasem po batach wściekły na cały świat.Czytasz o transferach,kontuzjach,p lanach,długach,roszadach ,zmianach trenerow,właścicieli etc. Żyjesz tym rok,dwa,pięć,dziesięć, dwadzieścia, pięćdziesiąt...az po grob-Hasta La muerte. Ale czy dziś,przychodząc na świat,mając znów te kilka lat i całe życie przed sobą, ktoś z nas wybrałby inna drogę !? Chyba nie.Bo kibicem zostaje się raz w życiu a rzucić można żonę,kolegów,pracę, przyzwyczajenia,palenie czy jedzenie np mięsa. Kibicowania nie rzucisz.Mozesz zaniechać chodzenia na stadion, możesz wyjechać z miasta czy kraju, ale zawsze będziesz czekał na wynik meczu, zawsze przeżywał porażkę i cieszył się z wygranej.Niektorzy nawet mają to szczęście w życiu, że mogą na Głównym Rynku w najpiękniejszym polskim mieście ,w towarzystwie kilkudziesięciu tysięcy ludzi, odśpiewać triumfalnie hymn swojego klubu,mogą zobaczyć na żywo Barce czy Real, mogą w Warszawie na Narodowym w ostatnich sekundach meczu....płakać że szczęścia !!

10            -5