Środa, 9 maja 2012 r.

Wypowiedzi po piątym meczu półfinału: Wisła Krakbet - Gatta Active

Zapraszamy do zapoznania się z obszernymi wypowiedziami z konferencji prasowej po piątym meczu półfinału play-off Ekstraklasy futsalu, który wygrany przez Wisłę Krakbet z Gattą Active Zduńska Wola aż 10-2 - dał nam awans do wielkiego finału ligi.

Wojciech Sopur (trener Gatty Active): - Gratuluję trenerowi i drużynie Wisły udanego meczu, awansu do gry o złoty medal. W I połowie graliśmy tylko 5 minut, a przy stanie 0-3 z naszych zawodników powietrze zeszło. W II połowie niektórych już oszczędzałem i przy grze w przewadze Wisły nie za bardzo mieliśmy jakiś atut w ręce. Nasza gra w przewadze nam nie wychodziła. Wisła wyszła na ten mecz zdecydowanie bardziej skoncentrowana niż my. I tak uważam, że dopiero piąty mecz w tej rywalizacji wyjaśnił, że to jednak Wisła awansowała. W sobotę i niedzielę postaramy się powalczyć w Bielsku, aby zdobyć brązowy medal.

Marcin Olejniczak (zawodnik Gatty Active): - Jadąc tutaj chcieliśmy pozostawić po sobie jak najlepsze wrażenie. Życie zweryfikowało jednak, że dostaliśmy kubeł zimnej wody. Po tym pięciosetowym meczu pozostawiliśmy tutaj dobre wrażenie. Wisła wyszła dziś zdeterminowana i pokazała to na parkiecie. Zdominowała całe spotkanie. Staraliśmy się utrzymywać piłkę, ale to się nie udało. Jeden, drugi błąd - 2-0. Trzeci błąd i było nam dosyć ciężko. Staraliśmy się z wycofanym bramkarzem, ale się nie udało. W przerwie powiedzieliśmy sobie, żebyśmy wyszli z głową do góry, aby pokazać, że możemy jeszcze powalczyć o honorowe bramki. Wisła to klasowy zespół, interesuje go tylko mistrzostwo. My mogliśmy, powalczyliśmy o ten finał - nie udało się. Gratuluję zawodnikom Wisły lekcji, jaką nam pokazali. W sobotę i niedzielę musimy się skupić, żeby powalczyć o brązowy medal.

Błażej Korczyński (trener Wisły Krakbet): - Dziękuję moim zawodnikom, za to, że po dwóch podbródkowych się ocknęli. Doceniamy klasę rywala, który napędził nam niezłego strachu. Ten półfinał miał kilka swoich historii. To była ogromna sinusoida, bo tak naprawdę na trzy minuty przed końcem dogrywki drugiego meczu już było z nami bardzo źle, bo przegrywaliśmy i byłby to drugi przegrany mecz. Myślę, że byłoby wtedy bardzo ciężko. Potem to my byliśmy górą, bo przy stanie 2-1 mieliśmy wszystkie atuty - wygrany mecz, który nas niósł i świeżych zawodników. Czwarty mecz zagraliśmy jednak podobnie, jak Gatta dzisiaj. Myśleliśmy, że sam się ułoży. Prowadziliśmy 2-1 i byliśmy z tego szczęśliwi, a Gatta pokazywała nam w każdym meczu, że grając w przewadze strzela bramki. W każdym meczu korygowaliśmy jednak to - gdzie popełniamy błędy - i w końcu dziś suma tych wszystkich analiz sprawiła, że popełniliśmy mało błędów, a Gatta popełniła ich za dużo. Szybko objęliśmy prowadzenie i nie było tak jak we wcześniejszych meczach, kiedy prowadziliśmy i przestawaliśmy grać. Dziś poszliśmy za ciosem i strzeliliśmy kolejne bramki. Trochę pograliśmy też w przewadze, wiedzieliśmy co się dzieje. Po drugie byliśmy maksymalnie skoncentrowani, a po trzecie nasza hala jest jak wszyscy wiedzą trochę mniejsza i tych dwóch metrów Gattcie brakowało. To nie ironiczne - gratuluję takiej postawy. Walczyliśmy jak równy z równym i dopiero ten piąty mecz pokazał różnicę, aczkolwiek było dużo strachu. W sobotę i niedzielę gramy mecze finałowe, musimy się szybko wziąć w garść, bo przed nami walka o mistrzostwo. Dopiero po czwartym meczu półfinału zdaliśmy sobie sprawę co możemy stracić, bo mogliśmy wszystko. Gatta jako beniaminek nie miał takiej presji na mistrzostwo. Tak my nie mieliśmy jej przed rokiem, a w tym oczekiwania zarządu i kibiców oraz nasze wewnętrzne są takie, że chcemy zdobyć mistrzostwo i mogło się nam ono wymknąć. Wszyscy zdali sobie sprawę z wagi sytuacji i udźwignęli ciężar. Gratuluję i życzę powodzenia w meczu o trzecie miejsce.

Krzysztof Kusia (zawodnik Wisły Krakbet): - Cieszymy się bardzo. Dzisiejszy mecz pokazał różnicę jaka jest między nami i Gattą. Ciężkie cztery mecze, z których wyciągnęliśmy wnioski i tak naprawdę dziś Gatta popełniła błędy, ale to nasza determinacja i zaangażowanie ich do tego zmuszała. Bardzo się cieszę, że przyszło bardzo dużo ludzi. Wspaniale nas dopingowali przez całe 40 minut, wspaniała zabawa na trybunach. Oby tak dalej. A złożenia? Od początku mieliśmy "nie dać oddychać" i myślę, że nie oddychali. Od jutra koncentrujemy się na finale. Liga była nam po to potrzebna, wywalczenie pierwszego miejsca, żeby mieć handicap ostatniego meczu u siebie. To bardzo duży plus. Teraz dwa pierwsze finały gramy u siebie i nie wyobrażam sobie, że nie zdobędziemy mistrzostwa, bo dla nas drugie miejsce to będzie porażka.


 Redakcja

Tagi:


Zobacz także:



Najczęściej czytane w ostatnim tygodniu:


Dodaj komentarz:


Nick:

Temat:

Tekst:

UWAGA: Dodając komentarz akceptujesz naszą politykę prywatności » oraz regulamin komentarzy »

Nikt nie komentował jeszcze tej informacji. Może Ty to zrobisz?