Jarosław Królewski: - Daleka droga przed nami

- Zdecydowanie to nie jest start, który chcielibyśmy mieć na początek tej rundy, natomiast ta droga jest długa, jeszcze dużo meczów przed nami - powiedział po nieudanej inauguracji rundy wiosennej i porażce na własnym stadionie 0-1 ze Zniczem Pruszków - prezes krakowskiej Wisły - Jarosław Królewski.
- Zdecydowanie pierwsza połowa była poniżej naszych możliwości, w drugiej było trochę lepiej. Oby to był po prostu zły początek dobrego startu, bo też ta druga połowa była nieco lepsza. Wydaje mi się, że z każdym meczem będzie lepiej. Za tydzień gramy kolejny, więc trzeba być optymistycznie nastawionym. Dzisiaj wiadomo, że jesteśmy niezadowoleni, bo jednak mecze u siebie powinniśmy wygrywać, bo wiemy, że mamy trudnych rywali w kolejnych spotkaniach. Natomiast wiecie jak jest w Wiśle Kraków... Daleka droga przed nami, natomiast jeszcze wszystko jest w naszych rękach, więc po prostu musimy zrobić swoją pracę - dodał Królewski.
A czy przedstawiciel potencjalnego sponsora był na tym meczu, tak jak było zapowiadane?
Jarosław Królewski: - Nie będę komentował, bo to zaraz będą kolejne jakby teorie w tym temacie. Starajmy się po prostu myślę, że teraz skupić na kolejnym meczu, który jest dla nas bardzo istotny i myślę, że zawodnicy przede wszystkim też muszą podejść do tego bardzo ambicjonalnie. Natomiast widać było, że w drugiej połowie starali się, no ale niestety nie byliśmy dzisiaj skuteczni. Też pomysł Znicza Pruszków na ten mecz był taki jaki się spodziewaliśmy, natomiast wykonanie było bardzo dobre. I bardzo trudno było przebić się przez tę obronę. Także ich kontrataki były dość niebezpieczne.
Na jakim etapie są rozmowy z panem Wojciechem Kwietniem?
- Na razie są "zapauzowane", bo Wojtek Kwiecień jest w Turcji. Ja też dopiero teraz wróciłem, więc będę dawał znać, jeśli coś się w temacie zmieni.
Kibice skandowali nazwisko Zdzisława Kapki, który działa w Wieczystej. Czy ma to jakiś z tym związek?
- To jest Wisła Kraków. To jest jak pewnie wiecie dobra telenowela, jeśli chodzi o różne tematy. Nie będę takich rzeczy komentował. Myślę, że to jest zdecydowanie poza mną. Ja myślę, że każdy ma gdzieś tam swój rozum i powinien decydować zgodnie z tym, co ma w głowie i też Wisła Kraków myślę, że nie powinno takiej decyzji wymuszać. Natomiast podejdźmy do tej sprawy spokojnie. Ja myślę, że mamy bardzo dużo meczów jeszcze przed nami, jeszcze dużo się będzie w tej lidze zmieniało i po prostu musimy pracować, żeby wygrywać takie spotkania jak dzisiaj.
A jak się rozmawia z Panem Kwietniem, jeżeli chodzi o te sprawy właścicielskie, czy jest dobrym partnerem do rozmowy? Bardzo Pan chce, żeby tutaj przyszedł?
- To znaczy wie Pan, ja generalnie rzecz biorąc bardzo mocno zachęcam wszystkich do inwestycji w Wisłę Kraków. Zresztą dzisiaj też mamy potencjalnych ludzi na stadionie, którzy są taką inwestycją zainteresowani. Natomiast wiecie, to nie jest prosta sprawa. Myślę, że każda osoba, która sobie zdaje sprawę w tym kontekście, że chce wejść w piłkę nożną, to nie jest związek na jeden rok, czy coś w tym stylu, więc trzeba myśleć o tym dużo szerzej. Zresztą to jest bardzo odpowiedzialna sprawa, bo tyczy się całej społeczności, więc to nie jest też łatwe zadanie, żeby oddać część swojego życia po prostu klubowi sportowemu. Natomiast prywatnie uważam, że Wojtek Kwiecień ma bardzo dobre przemyślenia na temat piłki nożnej i tego, co można zrobić z Wisłą Kraków. I myślę, że generalnie to jeśli mnie Pan pyta o to, czy mamy jakąś zgodność do tego, jak to powinno wyglądać - to myślę, że absolutnie tak. Myślę, że od strony administracyjnej, organizacyjnej, strukturalnej, czy też pomysłu na to co miałoby być w przyszłości, to myślę, że nie ma tutaj jakichś rozbieżności pomiędzy nami, co można z tym tematem zrobić. Natomiast ja ten temat gdzieś tam zaparkuję na tę chwilę w tym kontekście, że po prostu niech to się toczy w tle. Jeśli zakończy się pozytywnie, to będzie pozytywnym zaskoczeniem. Jeśli się nie zakończy pozytywnie, no to trzeba szukać też innych rozwiązań, żeby Wisła Kraków mogła się wydostać z tej pierwszej ligi, bo to nie jest miejsce dla nas. Natomiast ten "case" wydostawania się z pierwszej ligi w innych krajach dużych klubów znacie pewnie i to nie jest prosta sprawa, bo jednak na takie mecze z Wisłą Kraków wszyscy mocniej się mobilizują. Oczywiście naszą pracą powinno być wygrywać te spotkania i to często wydaje mi się, że ze znaczną przewagą. Natomiast dzisiaj piłka nożna wygląda trochę inaczej. Doskonale sobie Państwo zdają sprawę i to w lidze angielskiej, czy w innych ligach. Jeśli zespoły realizują założenia taktyczne, staną z tyłu dobrym ustawieniem, no to bardzo trudno jest to przebić, nie tylko takim dobrym drużynom, nawet bardzo dobrym drużynom ze świetnymi zawodnikami.
Dzisiaj to trochę jednak inaczej wyglądało, bo Znicz miał sporo z gry...
- Tak, dało się to zauważyć, że te kontrataki Znicza były dość niebezpieczne. Wydaje mi się, że też w pierwszej połowie ten środek nasz mógł funkcjonować lepiej. Natomiast w drugiej połowie wyglądało to już dużo lepiej. Myślę, że cieszy to, że Marco Poletanović po testach kardiologiczno-wydolnościowych jest w zasadzie gotów do gry na dziewięćdziesiąt minut, więc myślę, że też będzie wzmocnieniem za moment. No nic, musimy szukać jakichś pozytywów i na pewno nie możemy się jako zespół załamywać w tym momencie, chociaż wiadomo jak to jest w Wiśle Kraków, że teraz będziemy mieć bardzo taki powiedziałbym zjazd mentalny. Natomiast po prostu mamy przed sobą kolejne mecze i musimy te mecze - w szczególności z rywalami, którzy są bezpośrednimi kandydatami do walki w barażach, czy walki o awans bezpośredni - po prostu wygrywać.
Kiedy powinno się coś wyjaśnić z Wojciechem Kwietniem, jeśli chodzi o te sprawy właścicielskie?
- Nie chciałbym podawać daty... Myślę, że w tej rundzie się to wyjaśni w lewo lub w prawo, bo to jest myślę, że też ważne dla Wojtka jakie on będzie decyzje podejmował po tym, jak Wieczysta awansuje lub nie do kolejnej ligi. Proszę pamiętać też, że w piłce nożnej wygląda to trochę w ten sposób, że jak ktoś pomyśli troszeczkę szerzej i jakby do przodu, no to też to jest zawsze zobowiązanie. Kolejny szczebel rozgrywkowy jest zawsze jakimś zobowiązaniem. Nie wiem, awansuje się do pierwszej ligi, to bardzo trudno potem z niej spaść, więc człowiek tak naprawdę mentalnie nie chce pozwolić na spadek z tej ligi, więc awans dla Wieczystej do pierwszej ligi oznacza też, żeby ambicjonalnie potem walczyć, aby tę drużynę w tej pierwszej lidze utrzymywać. No bo potem to też jest spory wysiłek powiedziałbym taki ambicjonalny, żeby z tej ligi nie spaść, więc myślę, że to też są takie momenty decyzji co dalej. Jak się awansuje do tej pierwszej ligi, czy tam do Ekstraklasy, to też jest to związane z jakimiś zobowiązaniami dodatkowymi, więc myślę, że dużo fajnych, przełomowych decyzji przed nami. Podchodzimy do tego spokojnie i powiedziałbym w taki sposób, żeby to była kolejna lekcja którą odbieramy.
Czy jest możliwość, że ktoś inny też się w to włączy, bo wspominał Pan o wizycie potencjalnych sponsorów?
- Tak zawsze jest taka możliwość. Oczywiście te dyskusje są dalekie. Wiedzą Państwo, jak to w polskiej piłce wygląda. ŁKS ogłaszał już sponsora, praktycznie wszystko było dogadane, wizytowali na meczu i ostatecznie się nic z tego nie wydarzyło. Pogoń Szczecin to samo. Bądźmy pokorni do momentu, kiedy faktycznie pewne rzeczy się zdarzą, natomiast przede wszystkim skupiajmy się na piłce nożnej, bo piłka nożna jest grą o punkty, w szczególności w tej pierwszej lidze. I te punkty trzeba zbierać u siebie. No dzisiaj się nam to nie udało i trzeba pokornie po prostu do tego podejść.
Rozumiem, że gdyby była taka możliwość, to oddałby Pan większość udziałów?
- Żeby była jasność, w tym konkretnym aspekcie mogą być Państwo pewni, że z mojej perspektywy jest kilka sposobów, żeby to w zasadzie zdarzyło się w ciągu jednego dnia, nawet w kontekście całości transakcji, więc jakby ja tu na pewno nie jestem osobą, która będzie przeszkodą. I to mówię nie tylko w kontekście Pana Kwietnia, tylko dowolnej instytucji, organizacji, firmy, prywatnego sponsora, który będzie chciał wejść do Wisły Kraków. Nie będzie musiał żadnych akcji wykupywać, przeznaczać pieniędzy na spłatę np. mnie, czy coś w tym stylu. Wystarczy dokapitalizować spółkę, przy jakiejś po prostu rozsądnej wycenie, która pozwoli mieć większość w klubie piłkarskim.
A czy ze względu na zamiłowanie do Wisły i też wcześniejsze historie rozumiem, że to będzie wiarygodny inwestor? Bo wiemy jaka była przeszłość w tym względzie w Wiśle...
- No tak, to nie są nigdy proste sprawy, bo człowiek naprawdę niezależnie z kim rozmawia, to przede wszystkim ma takie poczucie, że nie może oddać tego klubu komuś, kto po prostu w przyszłości będzie miał, jakby powiedziałbym - bardzo instrumentalne podejście do klubu, więc myślę, że to jest naturalne. Z mojej perspektywy wydaje mi się, że aktualna sytuacja Wisły Kraków, która generalnie zależnie od tego, czy jest w pierwszej lidze, to i tak generuje sporo przychodów. Czyli tę taką warstwę, która ogarnia całą inną działalność, czyli Akademie, czy nasze inne drużyny, bo jednak Wisła ma też misję do spełnienia, więc nie da się tego tak po prostu zaorać i sprawić, że będziemy rozmawiać tylko o pierwszej drużynie. Ja generalnie pomysł na współpracę akurat z Wojtkiem Kwietniem miałem bardzo prosty, że jego dowolna inwestycja powinna być inwestycją tylko i wyłącznie w pierwszą drużynę. Bo myślę, że też każdy z nas wie, że to jest coś, co go bardzo mocno interesuje, czyli rozwój sportowy, drużyna, trofea... I ta ambicja w kontekście tego, gdzie Wisła powinna być. A z tą resztą to Wisła sobie poradzi. Nawet byłaby w stanie partycypować dość mocno w wynagrodzeniach i myślę, że to jest naturalne, że dzięki temu to naprawdę moglibyśmy faktycznie zająć się tą rzeczą, która nam najmniej dobrze idzie. No bo myślę, że inne tematy idą lepiej, lub gorzej, ale jednak idą do przodu. Więc myślę, że to byłoby naturalne w kontekście takiego inwestora, sponsora, czy jakkolwiek byśmy to nie nazwali, żeby po prostu te środki szły na ten cel, który jest dzisiaj najważniejszy dla Wisły Kraków.
Rozumiem, że to może być jednak problem, że Wojciech Kwiecień zainwestował już sporo pieniędzy i włożył sporo wysiłku w Wieczystą. I gdyby ten klub awansował do pierwszej ligi, to rozumiem, że nie mógł on mieć dwóch klubów?
- Ale tam jest sponsorem... Ja myślę, że akurat ma bardzo zbieżne przemyślenia z tym, co, gdzie i jak - z moimi. Wbrew pozorom tego, co próbuje się myśleć, to ja akurat uważam, że nasze pomysły są bardzo mocno zbieżne. Uważam, że takie kluby jak Wisła Kraków - przede wszystkim powinny mieć wsparcie lokalnego biznesu, lokalnych partnerów. I myślę, że to jest takie najbezpieczniejsze dla tych klubów, bo pamiętajcie zawsze te inwestycje zewnętrzne, zagraniczne wiążą się z takimi dylematami, czy nie zostanie się tylko klubem satelickim. Czy nie zostanie się takim klubem, który w jakimś tam aspekcie musi być tym "drugim". Więc często jest tak, że ludzie funduszy, które są, to wolą, żeby jeden klub był w niższej lidze, z tego względu, żeby potem nie było jakby konfliktu interesów, gdy kluby grają w pucharach, bo wtedy takiego klubu trzeba się pozbyć. Więc jest bardzo dużo takich rzeczy, o których się nie mówi. Natomiast no dzisiaj trzeba przełknąć gorycz porażki i iść dalej.
Pamiętam jakie mieliście wyzwania przy licencji na puchary, jeśli chodzi o czyszczenie finansów. Jak Pan podchodzi do tego co działo się w ostatnich dniach odnośnie licencji klubów w Ekstraklasie i w I lidze?
- Powiem Państwu szczerze, że u nas też jest różnie, jeśli chodzi o przepływy. Staramy się być zawsze fair wobec wszystkich, natomiast przynajmniej komunikacyjnie, żeby być fair i o tym otwarcie rozmawiać. Natomiast my też nie ukrywamy, że my zawsze bardzo mocno staraliśmy się nie spóźniać z różnymi tematami licencji. Często tak naprawdę musieliśmy wręcz regulować takie zobowiązania, które wiadomo, że nie są czasami klubowi na rękę i można byłoby je przełożyć na dalsze okresy, w szczególności jeśli chodzi o licencję UEFA. No i wiecie, trochę tak nie jest miło, gdy się czyta, że transfer zawodnika jest finansowany przez Ekstraklasę, bo jednak jak się jest właścicielem w takim prywatnym klubie i gdzieś tam jednak te środki się wydaje, no to jest trochę takie przykre. Bo jednak rzecz tak ujmując, to zaburza to trochę funkcję celu, jaką jest inwestycja w piłkę nożną. A tak też powiem szczerze, że wydaje mi się, że dużo jest w tym cynizmu, bo jednak gdybyśmy rozmawiali o bardzo dużych pieniądzach, a nie o pół miliona złotych. Generalnie rzecz ujmując to raczej to była chęć pokazania z tego konkretnego klubu, że nic nam nie zrobicie... I tyle. Wręcz taka buta z tego wynikała, no bo jeśli mówimy dzisiaj, że klub nie jest w stanie spełnić warunku licencyjnego z powodu pół miliona złotych, to jest bardzo źle. Moim zdaniem to jest coś, co często, jak wiecie, prywatnym właścicielom z różnych względów, różne rzeczy się pojawiają, to taka potrzeba wrzucenia takich pieniędzy się pojawia. I często zdarza się w formie różnych pożyczek. Ja to trochę traktuję jako pewnego rodzaju cynizm, żeby pokazać, że tak naprawdę ta Ekstraklasa bez Lechii nie będzie funkcjonowała. Myślę, że to też dużo niepokojów wprowadziło i wśród piłkarzy, wśród działaczy, wśród innych ludzi, którzy w tym funkcjonują, no bo teraz każdy odpowiada, że w zasadzie możemy zawsze mówić, że po prostu będziemy olewać te przepisy.
Czyli ten system wymaga reformy?
- Myślę, że przede wszystkim wymaga to takiego bardziej autentycznego mówienia o problemach. Na przykład składamy prognozy do PZPN jako Wisła Kraków, rzadko się nam zdarza w ogóle je przestrzelić... Myślę, że jesteśmy wzorem, jeśli chodzi o te prognozy. Tak to też PZPN w wielu aspektach ocenia, że nie przestrzelamy. Oczywiście to jest coś innego niż, jakbym powiedział, płynność ogólna. Natomiast moim zdaniem wymaga reformy takiej, której, gdyby ode mnie to zależało to byłaby ona bardzo mocno transparentna i pokazywałaby wszystkie elementy dotyczące zasilenia kapitałem przez akcjonariuszy, czy pochodzenie tych pieniędzy. Także kontrakty zawodników powinny być znane i jawne. Ja nie miałbym z tym problemów, gdyby taka dyrektywa weszła. Uważam, że to by uzdrowiło trochę rynek. Pokazało po prostu też, jak pewne rzeczy wyglądają, jak wyglądają te narracje, kontrakty, prowizje. Myślę, że jeśli kiedyś w przyszłości odważylibyśmy się na taki krok, to myślę, że piłka nożna byłaby po prostu, wiecie, zdrowsza. No bo to też nie ma, moim zdaniem, wielkiej filozofii w opisywaniu tego, co jest rzeczywistością takiego klubu i z czym my się po prostu mierzymy w klubach piłkarskich. A myślę, że też to pozwoliłoby budować jakąś taką kolektywną wiedzę na temat tego w jaki sposób negocjować te kontrakty. Myślę, że ta wymiana informacji pomiędzy klubami byłaby wyższa. No i też myślę, żebyśmy w końcu zerwali z takim tabu mówienia o problemach, które w tych klubach gdzieś tam są i wynikają z różnych aspektów... Czy to zarządzania, czy braku inwestorów, sponsorów, pieniędzy, być może też organizacji dnia meczowego? Jakby opłacalności tego i stworzenia jakiś takich benchmarków. Czegoś w czym możemy się między sobą po prostu porównywać. To jest taki powiedziałbym bardzo skumulowany komentarz z mojej strony.
A reformy wymaga Pana zdaniem również temat wynajmu stadionów od miast? Bo tutaj zbliża się mecz z Ruchem, a tam na innych zasadach to funkcjonuje, czy tak powinno być też w Krakowie?
- Ja myślę, że dużo przed nami pracy ogólnej. Ja Państwu powiem, że my oczywiście mamy wiele pomysłów na to, jak moglibyśmy współpracować z miastem. Pewnie przedstawiliśmy je w dużej mierze miastu ogólnie, jeśli chodzi o to, co można byłoby zrobić na stadionie, jeśli chodzi o frekwencję meczową, jeśli chodzi o proporcje tej frekwencji meczowej. Natomiast są też takie pomysły powiedziałbym bardzo proste, o które my na przykład wiele miesięcy temu poprosiliśmy. I też myślę, że warto Państwu powiedzieć, bo tam te różne spekulacje w mediach są. Takim moim pomysłem bardzo prostym było to, że w momencie, kiedy Kraków rok temu ogłaszał budżet na ten rok, no to nie planował, że Wisła rozegrała więcej meczów w Pucharze Polski, czy w pucharach europejskich, więc tych pieniędzy w budżecie nie było na przyszły rok, prawda? Był prosty sposób na rozmowę o tym, więc my zaproponowaliśmy, że skoro tak, no to podzielimy się, że cztery z tych meczów to są te mecze, które były ponadprogramowe i rozegrajmy chociaż te cztery mecze bez konieczności płacenia za stadion, po prostu mediami. Czekamy na odpowiedź w tym temacie, ale to jest bardzo prosta rzecz. Jakby nie było tych pieniędzy przewidzianych w budżecie, to Wisła wypracowała osiem kolejnych meczów, które dały dodatkowe pieniądze, które były nadprogramowe. Prosta rzecz, prawda? Bo kto się spodziewał, że będziemy grać w europejskich pucharach, czy w Pucharze Polski tak daleko? Naturalnym jest to, że nie prosimy o jakieś ekwiwalenty reklamowe, tylko o wypracowane dodatkowych zasad. Oczywiście mówimy o czterech meczach, a nie o ośmiu. Już nie przesadzajmy, żebyśmy poszli we wszystko. Połowę z tych nadprogramowych meczów, które gdzieś się tam pojawiły, to tak Państwu pokazuje taki jeden z pomysłów, które myśmy pokazywali, który gdzieś tam w mojej głowie powstał, który nie byłby kontrowersyjny. I gdyby się to zdarzyło w przypadku innego klubu krakowskiego, to myślę, że byłby naturalny, że to jest coś po prostu nadprogramowe.
A cena wynajmu? Nie da się negocjować, żeby była niższa?
- Myślę, że wzrośnie po indeksacjach.
Ale rozumiem, że jednak wnioskowaliście o zmianę?
- Tak i my mamy wiele pomysłów na to, jeśli chodzi o proporcje. Ja też uważam, że jest jakaś inercja tak zwana czasu, więc też zakładam, że mamy nowego prezydenta, nowe władze, tam też wiele się dzieje, jeśli chodzi o struktury itp. Więc czekamy cierpliwie, żeby ci wszyscy ludzie się też między sobą nauczyli tego wszystkiego.
Jeszcze tylko pytanie o okienko transferowe, bo jeszcze trwa. Czy coś w tym temacie może się wydarzyć, czy już raczej nie ma się czego spodziewać?
- Wolałbym pozostać spokojny w tym temacie, bo cały czas jakieś pomysły jeszcze są, więc może się jeszcze coś wydarzyć, nie mówimy nie, ale patrzmy na to bardzo spokojnie. Myślę, że transfer Marko dał nam bardzo dużo.
AG, Redakcja
Tagi:
Zobacz także:
- « Mariusz Jop: - Na pewno jest to rozczarowanie
- « Grzegorz Szoka: - Zawsze w pierwszej lidze były niespodzianki
- « Debiut Filipa Baniowskiego w Wiśle Kraków
- « Oceń grę wiślaków (i nie tylko) w meczu ze Zniczem
- Filip Baniowski: - Bardzo cieszę się z tego debiutu »
- Rafał Mikulec: - Każdy mecz będzie trudny »
- Dawid Szot: - Zaliczyliśmy falstart »
- Alan Uryga: - Duże zdenerwowanie i rozczarowanie »
Najczęściej czytane w ostatnim tygodniu:
- « Zwycięstwo w dziesięciu! Wisła - Górnik Łęczna 1-0
- « Podsumowanie 23. kolejki Betclic I Ligi
- « Bez choćby punktu... Miedź - Wisła 2-1
- « Wisła gra z Górnikiem Łęczna! Zapraszamy na relację tekstową live!
- « Mariusz Jop: - Cieszę się bardzo, że trzy punkty zostały w Krakowie
- « Wisła gra z Miedzią! Zapraszamy na relację tekstową live!